Tarta z kremem karpatkowym i czerwoną porzeczką.



Moja babcia miała kiedyś działkę, na której było chyba wszystko, ale nade wszystko liczyłam na porzeczkę czerwoną, miała taki piękny kolor w słońcu, lśniła. Była moja!
 Kiedy babcia zabierała nas na działkę (  wszystkie możliwe wakacje spędzałam u niej, nad jeziorem ) cieszyłam się przeogromnie, jak tylko można to sobie wyobrazić, kanapki, wystudzona herbata nalana do butelki po innym napoju, to było coś, dla niektórych to straszne, dla mnie zaczynała się przygoda. Wsiadałyśmy na rowery ja, babcia Anastazja i moja kuzynka, oczywiście nigdy nie obyło się bez upadku, ale po latach tłumaczę to sobie, że droga do celu jest zawsze wyboista, a moim celem wtedy była czerwona porzeczka. 


Zbierałam ją do konewek z ogromną namiętnością, oczywiście ciągle wykrzywiając usta, babcia musiała mieć niezły ubaw ze mnie, jeśli mnie od czasu do czasu obserwowała, ale mogła na mnie liczyć przy zbieraniu, wszystkie porzeczki wyzbierane.  Czerwona porzeczka dla większości dzieci była wyzwaniem. Były nawet zakłady, za lizaki. Moja  kuzynka nienawidziła jej, ale za każdym razem zakładała się by wygrać lizaka. Wyglądało to w ten sposób, że trzeba było włożyć do buzi garść porzeczki i wszystko rozgryźć i nie mieć wykrzywionej miny, trochę sprawiało to kłopotu, a kończyło tym, że zawsze wygrywałam i oddawałam swoje lizaki kuzynce. Było pięknie! Babcia rozkładała nam na trawie koc, kiedy już ze wszystkim się ogarnęła i wszystkie siadałyśmy i zabierałyśmy się do jedzenia, a ja co kęs kładłam się i brałam do ręki małą kuleczkę, przykładałam ją do oka i patrzyłam przez nią w słońce, by nacieszyć się kolorem.




Niestety działki nie ma już od dawna i nie ma mojej porzeczki, więc muszę wykorzystywać tą, która akurat jest na ryneczku czy w warzywniaku, ale i tak każda następna jest tylko wspomnieniem, po tej z babcinej działki ...
Chciałam wam zaprezentować mój sposób podania bardzo orzeźwiającego ciasta na lato, jest to właśnie tarta na kruchym spodzie z kremem karpatkowym i czerwoną porzeczką. Pyszny deser, a  przełamanie smaku słodyczy i kwaskowatości sprawdziło się idealnie i mój Ł. zaczyna lubić czerwoną porzeczkę.
 

 Tarta z kremem karpatkowym i czerwoną porzeczką

ciasto kruche:

100 g zimnego masła
200 g mąki pszennej / przesianej przez sito
50 g cukru pudru
0,5 płaskiej łyżeczki soli morskiej
1 jajko
4 goździki / utarte w moździerzu

Do miski wsypujemy przesianą mąkę dodajemy pokrojone w kosteczkę zimne masło i ugniatamy do konsystencji żwiru. Dodajemy cukier puder, sól i jajko, mieszamy ostrzem nożna, aby utworzyć ciasto (swoją drogą świetny sposób). Ciasto przekładamy na oprószoną mąką powierzchnię i zagniatamy dosłownie kilka sekund, formujemy kulę owijamy folią i wstawiamy do lodówki na co najmniej pół godziny. Piekarnik ustawiamy na 200 st. C, formę natłuszczamy i oprószamy mąką. Ciasto rozwałkowujemy na oprószonej powierzchni i przenosimy na wałku do formy.
 Wylepiamy blachę ciastem, dociskamy i nakłuwamy widelcem, wyścielamy ciasto pergaminem i wykładamy kulki do pieczenia ciasta ( ja używam suszonej fasoli ). Pieczemy  15 minut, po tym czasie wyjmujemy formę, wykładamy obciążenie i wstawiamy ponownie na piekarnika na 10 - 15 minut. Ciasto musi być ładnie zrumienione.
Później studzimy ciasto.


krem karpatkowy :

zaczerpnęłam przepis od: moje wypieki

3 szklanki mleka
3/4 szklanki cukru
1/2 kostki masła
opakowanie cukru waniliowego
4 czubate łyżki mąki pszennej
5 łyżek mąki ziemniaczanej
4 jajka


Zagotować 2 szklanki mleka z cukrem i cukrem waniliowym . Pozostałą szklankę mleka zmiksować z jajkami i mąką, po czym wlać do gorącego mleka, gotować 1 - 2 minuty energicznie mieszając, by nie powstały grudki. Odstawić do ostygnięcia, nakrywając garnuszek folią aluminiową, w której robimy wykałaczką otwory by dochodziło powietrze, to zapobiegnie wyschnięciu. Po wystudzeniu masę przekładamy do miski dodajemy miękkie masło i miksujemy do momentu, aż masa będzie jednolita. 
schładzamy przez pół godziny w lodówce.


wierzch tarty:

kubek czerwonych porzeczek / umytych i oddzielonych od gałązek

Na wystudzony spód tarty wykładamy krem równo go rozprowadzając, wykładamy na krem porzeczki lekko dociskamy. Wstawiamy do lodówki do ponownego schłodzenia.
Podajemy zimne! Nie ma lepszego sposobu na orzeźwiający deser.
Polecam i Smacznego!



Pozdrawiam 
Inka


19 komentarze :

  1. Piękna tarta, piękne zdjęcia no i bardzo fajne połączenie smakowe. Kremu karpatkowego z porzeczką jeszcze nie łączyłam :) Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
  2. W tych zdjęciach można się zakochać. W tarcie także, bo cudowna! Przyznam szczerze, że nigdy nie łączyłam kremu karpatkowego i porzeczki...ale to chyba musi być pyszne :)

    OdpowiedzUsuń
  3. utrica1:
    Dziękuję za miłe słowa, musisz w takim razie koniecznie spróbować - bo to połączenie jest rewelacyjne!

    Russkaya:
    Wow, dziękuję. To jest idealne połączenie, smakuje jak zachód słońca na plaży przy dźwiękach szumu fal.


    Pozdrawiam serdecznie!
    Inka

    OdpowiedzUsuń
  4. Wspaniale wygląda. Jestem wielką fanką takich słodkości :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Doskonale to wygląda. Nigdy nie jadłam gotowanych ziaren amarantusa (mam w domu popping) muszę kupić i zrobić sobie coś podobnego :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Deser idealny...ja również mam sentyment do czerwonej porzeczki.
    Jest piekna..jak perełki...jak rubiny......ach:)

    OdpowiedzUsuń
  7. ale apetycznie wygląda to ciasto , taka sama radość

    OdpowiedzUsuń
  8. Pięknie się prezentuje ta tarta.
    Ja pożeczkowe historie też mam z ogrodu Babci i Dziadka:) Ale tak prosto z krzaka to jej nie jadłam- najczęściej dopiero jak ją Babcia na schłodzony kefir pożeczkowy przerobiła.Pyszności:)
    Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  9. sylvvia:
    Dziękuję, ja również!


    Trzcinowisko:
    Tak właśnie, jak rubiny! Są przepiękne.


    margot:
    Dziękuję, za tę radość.


    Agnieszka:
    Moja babcia robiła dżemy i kompoty z owej porzeczki. Chyba przegrałabyś ze mną lizaka...


    Pozdrawiam wieczorowo!
    Inka

    OdpowiedzUsuń
  10. porzeczki uwielbiam, te małe kulki mają w sobie coś :) cudne połączenie i niezwykle apetyczne zdjęcia!

    OdpowiedzUsuń
  11. DaisyDukes:
    To wpisujesz się w zacne grono fanów czerwonej porzeczki, za miłe słowa dziękuję serdecznie.
    Pozdrawiam
    Inka

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetny sposób na podanie czerwonej porzeczki :) Takie tarty z owocami lata są genialne!

    OdpowiedzUsuń
  13. przyjemnie mi się czyta takie porzeczkowe wspomnienie. cudne ciasto!

    OdpowiedzUsuń
  14. heh mam podobne wspomnienia, przyjemnie się cyzta takie migawki c 'cudownych lat' ;) a tarta super - w sam raz na obecne cudowne lato :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Arven:
    Prawda, czas na nowe wydanie czerwonej porzeczki kojarzonej z kwaskiem.


    asieja & Magda:
    Dziękuję baaaardzo! Wspomnienia z czerwoną porzeczką są bombowe ach...


    Pozdrawiam i dzięki!
    Inka
    Uściski

    OdpowiedzUsuń
  16. Wygląda ... przewspaniale! Jak jakieś dzieło sztuki, jakiś witraż albo... coś z kolorowych kamyków lub kryształków :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Ale mi smaka zrobiłaś. Szkoda, że nie mam piekarnika

    Przy okazji zapraszam do zabawy One Lovely Blog Award

    OdpowiedzUsuń
  18. Aurora:
    Dziękuję BARDZO!


    książkoholiczka:
    Jeśli ty nie masz piekarnika, to może warto umówić się na wspólne pieczenie z psiapsiółami takie spotkania mają swój klimat.


    Pozdrawiam
    Inka

    OdpowiedzUsuń
  19. ja jak byłam mała, też jeździłam na działkę do dziadka, tylko, że ja nienawidziłam porzeczki, zdecydowanie wolałam agrest i poziomki :D

    OdpowiedzUsuń

 
myTaste.pl